- Julet. Będziesz się nazywać Julet a moc będzie w tobie. –powiedział. Matka małego zawiniątka rozpłakała się lecz ze szczęścia. Mężczyzna musnął delikatnie czoło małej dziewczynki. Uspokoiła się. – Dokonasz wielkich rzeczy maluszku. Jestem tego pewien.
***
- To chłopiec. –powiedziała pielęgniarka. Mężczyzna uściskał ją ze szczęścia. –Cały i zdrowy. Żona pozwala wejść. Proszę tylko nie za bardzo się ekscytować. Jeszcze obudzi pan dziecko.Wziął głęboki oddech podszedł do drzwi które same się otworzyły. Kobieta uśmiechnęła się blado do mężczyzny. Była wyczerpana, ale jednak szczęśliwa.
- Pamiętasz jak razem rozmyślaliśmy nad imieniem? –zaśmiał się. Wziął od kobiety chłopca, który ciamkał swoimi malinowymi drobnymi ustkami. –Było to na statku i przewoziliśmy jakieś stwory. Chłopiec miał być Dave. I niech tak zostanie. Mój Dave chłopak, który będzie niczym Han Solo. Będzie najlepszym przemytnikiem w dziejach galaktyki. A może nawet łowcą głów? Albo jedno i drugie. Jedno jest pewne. Widzę przed nim świetlaną przyszłość.